Beskidzkie księżyce

Kiedy światło dnia zaczyna szarzeć, a człowiek wraca zmęczony po całym dniu… nagle majestatycznie, w ciszy, jawi mu się On. Spoglądający na łąki, pagórki i bory. Utrzymywany na nieboskłonie zapachem traw, ciepłego powietrza i szczypiącym w nos mrozem. Rozsiewający metaliczną poświatę zimą. Gęstniejący w szarym niebie przed nocną burzą. Przyświecający pędzącym tabunom Tatarów i wieżom - przekaźnikom fal radiowych. Każdego dnia jest inny i dlatego… powstanie ich jeszcze wiele.